Wrzesień nad jeziorem - brać, czy dać sobie spokój z noclegami?

Początek września - rusza rok szkolny (po iście wywrotowej rewolucji, a raczej powrocie do starego systemu organizacji siatki szkół), większość turystów zdążyła już wrócić z urlopów… Co oznacza, że jeśli tylko ktoś dysponuje odpowiednią ilością wolnego czasu - oraz środków finansowych - to właśnie otwierają się okazje sezonu jesiennego. Pytanie tylko, czy rezerwowanie noclegów nad jeziorem na Mazurach w takim czasie ma jakikolwiek sens?

Na noclegi.net.pl nie mamy zamiaru definitywnie rozstrzygać tego iście hamletowskiego dylematu. Niektórzy powiedzą, że to właśnie wrzesień stanowi zdecydowanie najlepszy miesiąc na turystyczne wojaże po Polsce. Wszelako równie łatwo jest natknąć się na opinie, według których rezerwowanie noclegu nad jeziorem na wrzesień stanowi jakieś nieszczęśliwe nieporozumienie i zamiast zasłużonym relaksem, okaże się klasycznym wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Kto ma rację? To każdy musi sam rozstrzygnąć, zapoznając się z najważniejszymi argumentami “za” i “przeciw”.

Wrzesień nad jeziorem - plusy

1. Wiele atrakcji po korzystniejszych cenach - to, że na opalanie się na plaży nad jeziorem raczej nie ma się co nastawiać wcale nie znaczy, iż we wrześniu zupełnie nie będzie co robić. Takie Mazury dla przykładu oferują całe mnóstwo ciekawych miejsc do zwiedzenia. Od zamków krzyżackich i innych zabytków począwszy, przez rozmaite placówki przybliżające niezwykłą historię i kulturę regionu, na poniemieckich fortyfikacjach oraz quasi-militarnych parkach rozrywki skończywszy. A jako że po wakacjach ruch turystyczny wyhamowuje, toteż ceny biletów wstępu niejako z zasady spadają o kilka złotych. Przy tygodniowym turnusie różnice w wydatkach trzeba będzie liczyć przynajmniej w setkach - w końcu sezon jesienny to nie tylko obniżki kosztów wejściówek, ale i stosunkowo tanie noclegi.

2. Mniej turystów = więcej swobody i komfortu - spadający we wrześniu popyt na usługi turystyczne ma bardzo wymierny wpływ nie tylko na aspekt ekonomiczny wyjazdu na Mazury (tudzież gdziekolwiek indziej nad jezioro). Zdaniem wielu osób po prostu odpoczywa się dużo przyjemniej, kiedy wszędzie wokoło nie ma typowych dla sezonu letniego tłumów. Cisza, spokój, krótsze - a w wariancie optymistycznym nawet zupełnie nieobecne - kolejki do najciekawszych atrakcji… Takie warunki szczególnie odpowiadają miłośnikom żeglarstwa. W trakcie wakacji ciągle trzeba mieć oczy dookoła głowy i szczególnie uważać na początkujących, którzy dopiero uczą się panujących na wodach zasad i zawsze mogą zaskoczyć jakimś nieprzewidywalnym zachowaniem. Tymczasem na jesienne rejsy decydują się niemal wyłącznie doświadczeni żeglarze, poza tym na jeziorach pływa o wiele mniej łódek, jachtów, skuterów wodnych, turystycznych statków wycieczkowych białej floty i innych jednostek.

3. Pocztówkowe widoczki - czyli “Mazury Cud Natury” w pełnej krasie. Bogactwo walorów przyrodniczych tej części Polski jest powszechnie znane, tak samo zresztą jak piękno przysłowiowej już “Złotej Polskiej Jesieni”, zwykle zaczynającej się właśnie we wrześniu. Rośliny przybierają nadzwyczaj bogatą paletę kolorów, a długie spacery wzdłuż brzegów jezior czy po lasach dostarczają wprost niesamowitych wrażeń. Ba, istnieje też możliwość wybrania się na mazurskie safari, gdzie wędruje się w bliskim towarzystwie saren, danieli, jeleni i innych sympatycznych zwierząt. Równie interesujące alternatywy to spływy kajakowe (i inne rodzaje podróży wodnymi szlakami), jazda na rowerze i konne wycieczki w siodle. I jeszcze jedno - choć niby na Mazurach wrzesień prezentuje się najefektowniej, to także jeziora w innych regionach Polski wyglądają bardzo ładnie u progu jesieni. Nic, tylko cykać pamiątkowe zdjęcia całymi seriami.

Wrzesień nad jeziorem - minusy

1. Nuda, nic się nie dzieje - typowa bolączka większości kurortów nastawionych na turystykę, nie tylko tych na Mazurach czy gdzieś nad jeziorem. Większość ciekawych imprez czy interesujących wydarzeń kulturalno-rozrywkowych odbywa się w wakacje, kiedy turyści przyjeżdżają tak czy inaczej. Natomiast jeśli chodzi o kuszącą ofertę poza szczytem sezonu, to najczęściej jest równie biedne co u przysłowiowej myszy kościelnej. Do tego niektóre z atrakcji sezonowych ograniczają, a czasami nawet całkowicie zamykają działalność wraz z końcem sierpnia - aż do kolejnego lata, ewentualnie długiego weekendu majowego lub Świąt Wielkanocnych.

2. Pogoda ogranicza wiele możliwości - złota jesień swoją drogą, ale we wrześniu na Mazurach równie prawdopodobne, co piękne i słoneczne dni, są ciężkie, deszczowe chmury. Z porywistym wiatrem i trzaskającymi piorunami na dokładkę. A w czasie burzy nikt zdroworozsądkowy nie będzie wypływał w rejs po jeziorze. Wyprawa rowerami też nie brzmi specjalnie zachęcająco, to samo jazda konna i wszelkie safari po Mazurach. No i przy kiepskiej pogodzie wizyty w parkach rozrywki, takich jak choćby Mazurolandia, są o wiele mniej przyjemnie - choćby dlatego, że nie wszystkie atrakcje będą dostępne. A przecież nie po to wyjeżdża się nad jezioro, żeby oglądać telewizję w pokoju, pluskać się w basenie czy relaksować w SPA… w każdym razie nie tylko po to.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij